Sesje uwalniania karmy rodowej dla tych, którzy niosą coś, co nie było ich
Uwalnianie karmy rodowej
Czasami w naszym życiu powtarzają się historie, których do końca nie rozumiemy.
Podobne relacje, problemy, lęki, trudność z pieniędzmi, poczucie odpowiedzialności za wszystkich albo przekonanie, że ciągle musimy być silni.
I czasami, kiedy zaczynamy patrzeć trochę głębiej, okazuje się, że podobne historie były już wcześniej w naszej rodzinie.
U mamy. U taty. U babci. U dziadka. Albo jeszcze wcześniej.
Właśnie temu przyglądamy się podczas sesji uwalniania karmy rodowej – Korzenie Rodu.
Nie musisz znać całego swojego drzewa genealogicznego ani wszystkich historii rodzinnych. Zaczynamy od tego, co wiesz.


Kiedy warto przyjrzeć się swojemu Rodowi?
Historia się powtarza
Widzisz u siebie schematy
Wracasz do tych samych relacji
Dźwigasz zbyt wiele
Trudne granice w rodzinie
Niewypowiedziane emocje
Przeszłość rodziny wciąż działa
Niedokończone sprawy rodzinne
Jak rozpoznać i przełamać dziedziczone wzorce?
Razem szukamy dynamiki Rodu
Karma rodowa to określenie na to, co przechodzi w Rodzie z pokolenia na pokolenie, historie, role, lęki, sposoby reagowania i schematy, które nie zostały domknięte tam, gdzie powstały.
Nie chodzi o to, że dziedziczymy konkretne wspomnienia. Chodzi o coś subtelniejszego: o sposób reagowania, o role, które ktoś w rodzinie musiał przyjąć, o milczenie wokół pewnych tematów, o lęk, którego źródło było gdzie indziej.
Dziecko uczy się nie z tego, co mu się mówi, ale z tego, co widzi i czuje. Jeśli w rodzinie nie można było mówić o emocjach, przekazuje się to dalej bez jednego słowa. Jeśli ktoś zawsze musiał dźwigać wszystkich, ten wzorzec bardzo często pojawia się w kolejnym pokoleniu — u kogoś, kto nigdy nie wiedział, dlaczego tak robi.
I właśnie dlatego czasami niesiemy coś, co nigdy nie było nasze.

Medytacja
Kiedy zobaczymy już pewne zależności, przechodzimy do prowadzonej przeze mnie medytacji.
To jest moment, kiedy możemy trochę wyłączyć analizowanie i bardziej poczuć.
Podczas sesji uwalniania karmy rodowej, prowadzę Cię spokojnie przez cały proces. Nie musisz niczego widzieć ani robić na siłę. Nie oczekuję, że pojawią się konkretne obrazy czy odpowiedzi.
Po prostu obserwujemy, co przychodzi.
Czasami pojawia się wspomnienie. Czasami konkretna osoba. Czasami emocja. A czasami tylko odczucie.
I to jest wystarczające.
Podczas medytacji przyglądamy się temu, co z historii Rodu może być nadal obecne w Twoim życiu i czego nie chcesz już dalej ze sobą nieść.

List uwalniający
Po medytacji piszemy list uwalniający.
Dla mnie słowa mają ogromne znaczenie.
Często przez lata nosimy w sobie rzeczy, których nigdy nie powiedzieliśmy.
Żal do mamy. Złość na tatę. Smutek po kimś, kogo już nie ma. Poczucie, że musimy dźwigać rodzinę. Albo coś, czego wcześniej nawet nie potrafiliśmy nazwać.
W liście możemy w końcu to wypowiedzieć. Nie po to, żeby kogoś osądzać czy obwiniać.
Tego listu nie musisz nikomu wysyłać. On jest dla Ciebie.
To Twoja przestrzeń, żeby powiedzieć to, co potrzebuje zostać powiedziane, i zostawić to, czego nie chcesz już dalej ze sobą nieść.
Czasami pojawia się bardzo proste zdanie:„To jest Twoja historia. Oddaję Ci ją z szacunkiem. Ja wybieram swoją drogę.”

Możesz kochać swój Ród i żyć po swojemu
Nie zmienimy tego, co wydarzyło się wcześniej.
Ale możemy zobaczyć więcej.
Możemy przyjrzeć się temu, co było. Zrozumieć dynamikę, która pojawiała się w naszej rodzinie. Zdecydować, co chcemy zabrać ze sobą dalej. I co chcemy zostawić.
Dla mnie właśnie na tym polega ta praca.
Nie na odrzuceniu przeszłości. Na zobaczeniu jej, uszanowaniu i daniu sobie prawa do własnego życia.
Szanuję to, co było. Zostawiam to, czego nie chcę już nieść. I wybieram swoją drogę.
Pamiętaj — uzdrawiając siebie, wprowadzasz zmianę również w całym swoim drzewie rodowym.
Sesja uwalniania karmy rodowej online
Praca z Rodem jest bardzo indywidualna, dlatego nie określam z góry liczby spotkań.
Czasami wystarczy jedna sesja. Częściej potrzebujemy spotkać się kilka razy, żeby spokojnie przyjrzeć się poszczególnym relacjom i historiom. Po pierwszym spotkaniu powiem Ci, ile czasu według mnie potrzebujemy — a Ty
Opinie

Nie odcinamy sie od rodziny
Nie odwracamy sie
Uwalnianie karmy rodowej nie polega dla mnie na odcinaniu się od Rodu.
Nie chodzi też o szukanie winnych.
Oni też mieli swoje historie
Nasi rodzice, dziadkowie i wcześniejsze pokolenia również mieli swoje historie, doświadczenia i trudności.
Możemy ich kochać i szanować, a jednocześnie nie powtarzać wszystkiego, co było przed nami.
Zabierasz ze sobą to, co dobre
Możemy zostawić sobie to, co dobre.
Siłę. Mądrość. Miłość. Doświadczenie.
Reszta może zostać za Tobą
A to, co nam już nie służy, możemy świadomie zostawić.
Kim jestem?
Dorota Kornytowska pracuje z ciałem, układem nerwowym, emocjami, energią i Duszą.

Zanim zaczęła pomagać innym, sama przeszła przez lęk i wewnętrzne blokady, i to z tego miejsca dziś patrzy na osoby, które do niej przychodzą. Kwalifikowana terapeutka MBM, po szkoleniach z oczyszczania energetycznego, pracy z nerwem błędnym i hipnozy.
Nie uzdrawia. Towarzyszy.
Najczęstsze pytania

Czy muszę znać historię swojej rodziny?
Nie. Nie musisz znać drzewa genealogicznego ani wszystkich historii. Zaczynamy od tego, co wiesz — a często okazuje się, że wiesz więcej, niż Ci się wydawało.
Ile spotkań będę potrzebować?
Tego nie da się określić z góry i nie chcę zgadywać. Praca z Rodem bywa wielowątkowa, czasem wystarczy jedno spotkanie, częściej potrzebujemy kilku. Po pierwszym powiem Ci, co widzę, i wspólnie zdecydujemy o dalszych krokach.
Czy ktoś z rodziny musi w tym uczestniczyć albo o tym wiedzieć?
Nie. To jest wyłącznie Twój proces. Nikogo nie zapraszamy, nikogo nie informujemy i nikt nie musi się na nic zgadzać.
Czy mogę pracować z Rodem, jeśli nie mam kontaktu z rodzicami albo już nie żyją?
Tak. Ta praca nie wymaga fizycznej obecności ani kontaktu z kimkolwiek. Wiele osób przychodzi właśnie wtedy, gdy rozmowa nie jest już możliwa.
Co, jeśli podczas medytacji nic nie zobaczę?
To zupełnie w porządku. Nie oczekuję konkretnych obrazów ani odpowiedzi. Czasami pojawia się tylko odczucie, i to jest wystarczające.
Czy list uwalniający trzeba komuś wysłać?
Nie. List jest częścią Twojego procesu i nie musi być wysyłany ani przekazywany osobie, której dotyczy. Zostaje u Ciebie.
Czy to nie jest obwinianie rodziców za moje życie?
Nie i bardzo mi na tym zależy. Nie szukamy winnych. Nasi rodzice i dziadkowie też mieli swoje historie i trudności. Chodzi o zobaczenie, nie o osądzanie.
Czy to bezpieczne, jeśli relacje w mojej rodzinie są bardzo trudne?
Pracujemy w Twoim tempie i tylko z tym, na co jesteś gotowa. Niczego nie wymuszam i do niczego nie wracamy na siłę.
Czym to się różni od ustawień hellingerowskich?
To inna forma pracy. Nie ustawiamy reprezentantów i nie odtwarzamy systemu rodzinnego. Rozmawiamy, przechodzimy przez medytację i piszemy list uwalniający, pracujesz tylko Ty i ja.
Czy sesja online działa tak samo?
Tak. Potrzebujesz spokojnego miejsca, w którym nikt Ci nie przeszkodzi, i stabilnego internetu. Przygotuj też kartkę i długopis na list.
Od czego zacząć, jeśli nie wiem, czego potrzebuję?
Napisz do mnie. Wspólnie zastanowimy się, co będzie dla Ciebie najlepszym pierwszym krokiem.
