Drzewo – o korzeniach, zmianie i wzrastaniu
Czasami wystarczy na chwilę zatrzymać się przy starym drzewie, żeby przypomnieć sobie, że wzrastanie nie zawsze jest szybkie, proste i widoczne.
Czasami mijamy drzewa codziennie i nawet ich nie zauważamy. A kiedy naprawdę zatrzymam się przy jednym z nich, zawsze pojawia mi się podobna myśl: ile ono już widziało? Ile razy przeszła przez nie burza, wiatr, deszcz, mróz, a ono nadal stoi.
Ma korzenie, których nie widzimy. Pień ze śladami czasu. Gałęzie, które rosną każda trochę inaczej. Jedne są mocne, inne połamane. Co roku gubi liście, a później znowu wypuszcza nowe.
I chyba właśnie dlatego drzewo tak bardzo przypomina mi człowieka. My też mamy swoje korzenie, swoją historię i swoje ślady. Też przechodzimy przez różne etapy. Czasami rozkwitamy, a czasami potrzebujemy się zatrzymać i po prostu zebrać siły.
Nie zawsze musimy wiedzieć, co będzie dalej. Drzewo też nie wie, jak będzie wyglądała kolejna wiosna. Po prostu rośnie w swoim tempie.
Nasze korzenie
Nie wybieramy miejsca, w którym zaczyna się nasze życie. Nie wybieramy swojego dzieciństwa, tego, jak zachowywali się dorośli wokół nas ani wszystkich doświadczeń, które nas wtedy spotkały.
To są nasze korzenie. I dla każdego wyglądają inaczej.
Jedni wynoszą z domu dużo ciepła i poczucia bezpieczeństwa. Inni bardzo szybko nauczyli się radzić sobie sami. Ktoś musiał być grzeczny. Ktoś nie miał miejsca na swoje emocje. Ktoś nauczył się, że trzeba być silnym, nawet kiedy w środku wcale tej siły nie było.
Ale korzenie to nie tylko to, co było trudne. To także to, co dostaliśmy dobrego: wartości, wspomnienia, ludzi, którzy byli przy nas, rzeczy, które do dzisiaj dają nam poczucie, że skądś pochodzimy.
Dla mnie ważne jest, żeby swoje korzenie zobaczyć, ale nie pozwolić im zatrzymać nas w miejscu. Możemy zrozumieć swoją historię i jednocześnie zdecydować, że nie wszystko chcemy nieść dalej.
„Nie wszystko, z czego wyrastamy, musi iść z nami przez całe życie.”
Dorota Kornytowska Przestrzeń Serca
To, co jest teraz
Pień drzewa zawsze kojarzy mi się z tym, co jest dzisiaj. Z ciałem. Z oddechem. Z chwilą, w której naprawdę jesteśmy.
Bo możemy godzinami wracać do tego, co wydarzyło się kiedyś. Możemy też martwić się tym, co będzie jutro. A w tym wszystkim łatwo zapomnieć o sobie teraz.
Czasami dobrze jest zrobić coś bardzo prostego. Zatrzymać się. Poczuć stopy na ziemi. Wziąć spokojny oddech i zapytać siebie: „Jak ja się właściwie dzisiaj czuję?”
Nie jak powinnam się czuć. Nie czego ktoś ode mnie oczekuje. Tylko co naprawdę dzieje się we mnie.
Dla mnie to też jest forma powrotu do siebie.
Gałęzie nie rosną tylko w jedną stronę
Patrzę na gałęzie i widzę, że każda wybiera trochę inny kierunek. Jedna idzie wysoko, druga bardziej na bok. Nie rosną równo i chyba właśnie dlatego drzewo jest piękne.
Z naszym życiem jest podobnie. Nie zawsze idziemy jedną prostą drogą.
Czasami przez wiele lat robimy coś w określony sposób, a później nagle czujemy, że już nam to nie służy. Zmieniamy zdanie. Zmieniamy relację. Pracę. Sposób patrzenia na siebie. Uczymy się mówić „nie”, chociaż kiedyś było to dla nas bardzo trudne.
I nie oznacza to, że wszystko wcześniej było błędem. Czasami po prostu jesteśmy już w innym miejscu.
Urośliśmy. Zobaczyliśmy więcej. Potrzebujemy czegoś innego.
Czasami trzeba pozwolić czemuś odejść
Jesienią drzewo nie próbuje zatrzymać każdego liścia. Przychodzi moment, kiedy liście opadają. A później przez jakiś czas gałęzie zostają puste.
I ta pustka nie oznacza końca.
Jest częścią cyklu.
My też czasami trzymamy się czegoś tylko dlatego, że znamy to od dawna. Relacji. Przyzwyczajeń. Dawnego sposobu myślenia. Roli, którą pełniliśmy przez lata.
Puścić nie zawsze jest łatwo. Szczególnie kiedy nie wiemy, co pojawi się później. Ale czasami dopiero wtedy, kiedy robimy trochę miejsca, może wydarzyć się coś nowego.
I nie chodzi o to, żeby nagle wszystko zostawiać. Bardziej o to, żeby od czasu do czasu zapytać siebie: czy ja nadal tego potrzebuję, czy tylko boję się puścić?
Dorota Kornytowska Przestrzeń Serca
Nasze ślady też są częścią nas
Stare drzewa nie mają idealnie gładkiej kory. Mają pęknięcia, sęki, miejsca po złamanych gałęziach. Widać na nich czas.
My też mamy swoje ślady.
Niektóre są widoczne, inne nosimy w środku. Są rzeczy, które nas zmieniły. Są momenty, do których nie chcielibyśmy wracać. Są też takie, dzięki którym zaczęliśmy inaczej patrzeć na siebie i swoje życie.
Nie chcę myśleć o człowieku jak o kimś, kogo ciągle trzeba naprawiać. Bardziej jak o kimś, kto przez coś przeszedł, coś poczuł, czegoś się nauczył i nadal może iść dalej.
To, że mamy swoje ślady, nie oznacza, że nie możemy już wzrastać.
A może po prostu przytulić się do drzewa?
Może ktoś się przy tym uśmiechnie, ale ja naprawdę lubię czasami podejść do drzewa, dotknąć jego kory albo po prostu się do niego przytulić.
Nie chodzi mi tutaj o żadną wielką teorię. Dla mnie to jest po prostu moment zatrzymania.
Czuję korę pod dłońmi. Stopy na ziemi. Słyszę wiatr, liście, ptaki. Na chwilę nie patrzę w telefon, nie myślę, co jeszcze muszę zrobić i nie próbuję niczego rozwiązać.
Po prostu jestem.
I właśnie dlatego taki prosty kontakt z naturą jest dla mnie wartościowy. Pozwala mi trochę zwolnić, wrócić do oddechu i do tego, co dzieje się teraz.
Jeżeli nigdy tego nie robiłaś, możesz kiedyś spróbować. Wybierz drzewo, przy którym dobrze się czujesz. Oprzyj na nim dłonie albo obejmij pień. Zamknij oczy, jeśli masz ochotę, i zostań tak przez kilka spokojnych oddechów.
Nie oczekuj niczego. Nie musisz nic poczuć. Po prostu daj sobie tę chwilę.
Wzrost nie zawsze widać
Czasami mamy poczucie, że stoimy w miejscu. Że nic się nie zmienia. Że inni idą szybciej, a my ciągle jesteśmy gdzieś z tyłu.
A przecież kiedy patrzymy na drzewo każdego dnia, też nie widzimy, jak rośnie. Dopiero po czasie zauważamy, że jest większe.
Tak samo może być z nami.
Czasami wzrostem jest to, że pierwszy raz powiedzieliśmy „nie”. Czasami, że nie weszliśmy kolejny raz w tę samą kłótnię. Że pozwoliliśmy sobie odpocząć. Że zauważyliśmy swój stary schemat. Że zamiast znowu siebie oceniać, powiedzieliśmy: „Dzisiaj zrobię tyle, ile mogę.”
Dorota Kornytowska Przestrzeń Serca
To też jest zmiana.
Nie wszystko musi wydarzyć się od razu.
Może warto spojrzeć na siebie trochę łagodniej
Może czasami warto spojrzeć na siebie właśnie jak na drzewo.
Nie oczekiwać, że cały czas będziemy w pełnym rozkwicie.
Są momenty działania. Są momenty zmian. Są też takie, kiedy potrzebujemy ciszy, odpoczynku i zebrania sił.
I wszystkie są częścią naszego życia.
Może więc dziś, zamiast pytać siebie: „Co jest ze mną nie tak?”, warto zadać trochę inne pytania.
Co daje mi dzisiaj poczucie, że mam pod nogami ziemię?
Co daje mi siłę?
Co mogę już powoli puścić?
W którą stronę chcę teraz rosnąć?
Czego potrzebuję, żeby być bliżej siebie?
Nie musimy znać wszystkich odpowiedzi od razu. Czasami wystarczy zauważyć jedno. A później zrobić jeden mały krok.
Może właśnie dlatego drzewa są mi tak bliskie. Przypominają mi, że możemy mieć swoją historię, swoje ślady i swoje trudniejsze pory roku, a mimo to nadal możemy rosnąć.
W swoim tempie.

